Czym jest lojalność wobec spółki?
Kodeks spółek handlowych wprost nakłada na członków zarządu oraz rady nadzorczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością obowiązek dochowania lojalności wobec spółki. Obok lojalności ustawa wymaga również staranności wynikającej z zawodowego charakteru pełnionej funkcji. Analogiczny standard obowiązuje w spółce akcyjnej.
Ustawa nie zawiera definicji lojalności. Jej znaczenie należy odczytywać przez pryzmat relacji członka organu ze spółką oraz celu, dla którego powierzono mu określone kompetencje. W uproszczeniu: obowiązek staranności odpowiada przede wszystkim na pytanie, jak profesjonalnie wykonywać funkcję, natomiast obowiązek lojalności - w czyim interesie i z jakim nastawieniem wobec spółki powinny być wykonywane powierzone kompetencje.
Lojalność oznacza więc w szczególności obowiązek nienadużywania funkcji dla własnej korzyści lub w interesie osoby trzeciej, unikania sytuacji, w których interes osobisty może zostać postawiony ponad interes spółki, niewykorzystywania informacji, możliwości biznesowych lub pozycji uzyskanej dzięki pełnionej funkcji przeciwko spółce. Nie sprowadza się jednak wyłącznie do zakazu określonych zachowań.
W określonych okolicznościach obowiązek lojalności może mieć również wymiar aktywny. Jeżeli członkowi organu powierzono kompetencję właśnie po to, aby chronić interes spółki lub zapewnić jej prawidłowe funkcjonowanie, znaczenie może mieć także to, czy w sytuacji wymagającej reakcji skorzystał z tej kompetencji. Nie oznacza to obowiązku rozwiązania każdego problemu spółki ani gwarantowania określonego rezultatu. Chodzi o ocenę, czy osoba pełniąca funkcję wykorzystała dostępne jej instrumenty korporacyjne z uwzględnieniem interesu spółki.
Dlatego przy ocenie lojalności istotne jest nie tylko to, czy dane zachowanie było formalnie dopuszczalne. Znaczenie ma również wiedza członka organu, zakres jego kompetencji, możliwość przewidzenia następstw decyzji oraz działania, które mógł realnie podjąć w interesie spółki.
Lojalność a prawo do rezygnacji
Na tym tle pojawia się problem rezygnacji z funkcji. Członek zarządu albo rady nadzorczej ma prawo zrezygnować. Pełnienie funkcji w organie nie oznacza obowiązku pozostawania w nim bez względu na okoliczności, a sama trudna sytuacja finansowa spółki nie pozbawia członka organu prawa do odejścia.
Trzeba jednak rozdzielić dwie kwestie. Pierwszą jest formalna skuteczność rezygnacji - a więc ustalenie, czy i w którym momencie mandat wygasł. Drugą jest ocena sposobu wykonywania obowiązków wobec spółki do chwili zakończenia mandatu, w tym zachowania podjętego ze świadomością skutków, jakie odejście może wywołać dla spółki.
Skuteczna rezygnacja kończy mandat. Nie musi natomiast zamykać oceny wcześniejszego zachowania członka organu. W konkretnych okolicznościach może więc powstać sytuacja, w której rezygnacja jest prawnie dopuszczalna i skuteczna, ale pozostaje pytanie, czy przed odejściem członek organu wykorzystał powierzone mu kompetencje w sposób zgodny z obowiązkiem lojalności.
Nie chodzi o stworzenie zasady, zgodnie z którą rezygnacja w czasie kryzysu jest nielojalna. Taka teza byłaby zbyt daleko idąca. Znaczenie może mieć natomiast sytuacja, w której członek organu zna krytyczne okoliczności, potrafi przewidzieć następstwa swojego odejścia, dysponuje instrumentem pozwalającym ograniczyć te następstwa, a mimo to nie podejmuje żadnej próby jego wykorzystania.
To, co dozwolone, nie zawsze znaczy właściwe. Formalne prawo do rezygnacji i ocena lojalności zachowania członka organu należą do dwóch różnych płaszczyzn analizy.
Test lojalności: rezygnacja organów spółki w stanie niewypłacalności
Na potrzeby naszego case study przyjmijmy hipotetyczny stan faktyczny. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością znajduje się w stanie niewypłacalności. Zarząd jest jednoosobowy. Prezes składa wniosek o ogłoszenie upadłości.
Na potrzeby tej analizy nie rozstrzygamy, czy wniosek został złożony w ustawowym terminie. Prezes stał na stanowisku, że obowiązek ten wykonał terminowo. Dla omawianego problemu istotne są zdarzenia następujące później.
Po złożeniu wniosku prezes decyduje się na rezygnację z funkcji. Ponieważ jest jedynym członkiem zarządu, uruchamia szczególną procedurę z art. 202 § 6 k.s.h. - składa rezygnację wspólnikom i jednocześnie zwołuje zgromadzenie wspólników. Co do zasady rezygnacja staje się skuteczna z dniem następującym po dniu, na który zwołano zgromadzenie, chyba że umowa spółki stanowi inaczej.
Powstaje więc okres przejściowy. Wiadomo już, że jedyny członek zarządu odchodzi, ale jego mandat jeszcze nie wygasł. Moment przyszłego wygaśnięcia mandatu jest możliwy do ustalenia z góry.
Rada nadzorcza wie o odejściu prezesa
O rezygnacji jedynego członka zarządu dowiaduje się rada nadzorcza. W analizowanej spółce ma to znaczenie zasadnicze: zgodnie z umową spółki to właśnie rada nadzorcza jest organem właściwym do powoływania członków zarządu.
W chwili podejmowania własnych decyzji członkowie rady wiedzą zatem, że:
- spółka jest niewypłacalna i toczy się postępowanie w przedmiocie ogłoszenia jej upadłości,
- zarząd jest jednoosobowy,
- jedyny członek zarządu złożył rezygnację,
- można ustalić moment, po którym jego mandat wygaśnie,
- jeżeli wcześniej nie zostanie powołany następca, spółka pozostanie bez zarządu,
- to właśnie rada posiada kompetencję do powołania nowego członka zarządu.
Dopiero po uzyskaniu tej wiedzy członkowie rady nadzorczej również składają rezygnacje.
W tym miejscu abstrakcyjny obowiązek lojalności zaczyna mieć bardzo konkretny wymiar.
Rezygnacja rady w świetle obowiązku lojalności
Prawo członków rady do rezygnacji nie jest w tym case study punktem spornym. Istotne jest to, jak przed złożeniem rezygnacji wykorzystali kompetencję, która pozwalała zapewnić spółce ciągłość zarządzania.
Skoro rada znała moment przyszłego wygaśnięcia mandatu prezesa i sama była organem powołującym zarząd, ocena lojalności powinna obejmować nie tylko sam fakt odejścia, ale także zachowanie rady w okresie poprzedzającym rezygnacje jej członków.
Czy sposób wykonania prawa do rezygnacji można pogodzić z obowiązkiem lojalności wobec spółki, jeżeli członkowie rady wiedzą o przyszłym odejściu jedynego członka zarządu, a jednocześnie sami tworzą organ uprawniony do powołania jego następcy?
Odpowiedź wymagałaby oceny konkretnych okoliczności, w tym przyczyn rezygnacji oraz realnych możliwości działania rady. Nie można jednak zakończyć analizy na stwierdzeniu, że rezygnacja była formalnie dopuszczalna.
Kompetencja, z której można było skorzystać
To właśnie kompetencja rady do powołania zarządu odróżnia ten przypadek od zwykłej rezygnacji członków organu nadzorczego. Rada nie była jedynie obserwatorem problemu. Dysponowała konkretnym instrumentem korporacyjnym pozwalającym zapewnić ciągłość zarządzania spółką.
Nie oznacza to, że każdy członek rady indywidualnie miał obowiązek znaleźć i powołać nowego prezesa. Rada działa kolegialnie. Znaczenie ma jednak to, czy przed odejściem jej członkowie podjęli realne działania zmierzające do wykonania kompetencji organu: zwołali posiedzenie, podjęli próbę powołania następcy, rozpoczęli procedurę wyboru albo w inny sposób próbowali zabezpieczyć ciągłość zarządzania.
Jeżeli zamiast tego członkowie rady rezygnują, wiedząc, że niebawem wygaśnie mandat jedynej osoby reprezentującej spółkę, przedmiotem oceny staje się nie tylko ich prawo do odejścia, lecz również przewidywalny skutek takiej decyzji.
Spółka pozostaje bez reprezentacji - także w postępowaniu o ogłoszenie upadłości
Skutek nie ma wyłącznie charakteru organizacyjnego. Po skutecznym wygaśnięciu mandatu prezesa spółka pozostaje bez zarządu, a więc bez własnego organu uprawnionego do jej reprezentowania. Jednocześnie trwa już postępowanie w przedmiocie ogłoszenia jej upadłości.
Prawo upadłościowe przewiduje rozwiązanie takiej sytuacji. Jeżeli w składzie organów dłużnika będącego osobą prawną występują braki uniemożliwiające ich działanie, sąd upadłościowy ustanawia dla dłużnika kuratora. Na etapie postępowania w przedmiocie ogłoszenia upadłości mechanizm ten wynika z art. 261 Prawa upadłościowego. Po ogłoszeniu upadłości odpowiednią funkcję pełni regulacja art. 187 tej ustawy.
Istnienie mechanizmu awaryjnego nie powinno jednak przesłaniać istoty problemu. Kurator jest odpowiedzią prawa na powstały brak reprezentacji. Nie jest mechanizmem sukcesji organów spółki.
Samo to, że ustawodawca umożliwia dalsze prowadzenie postępowania mimo braków w organach, nie rozstrzyga jeszcze, czy sposób doprowadzenia do takiego stanu pozostaje obojętny z perspektywy obowiązków osób pełniących funkcje w spółce.
A co z zachowaniem prezesa?
Ten sam podział pomiędzy skutecznością rezygnacji a oceną lojalności należy zastosować do jedynego członka zarządu. Jeżeli prezes zastosował procedurę z art. 202 § 6 k.s.h., jego rezygnacja może być prawidłowa i skuteczna. Nie wynika z tego jednak automatycznie, że każdy aspekt wykonywania funkcji do chwili wygaśnięcia mandatu pozostaje poza oceną.
Prezes wie, że zainicjowane przez niego postępowanie będzie kontynuowane także po jego odejściu. Wie również, że po wygaśnięciu jego mandatu spółka będzie potrzebowała osoby zdolnej do reprezentacji.
Ocena jego zachowania zależy więc od całokształtu okoliczności: informacji przekazanych wspólnikom i radzie, działań podjętych przed odejściem oraz realnej możliwości przyczynienia się do zapewnienia ciągłości reprezentacji. Formalna skuteczność rezygnacji nie zastępuje oceny sposobu wykonywania obowiązków do ostatniego dnia mandatu.
Czy rezygnacja rady może być nielojalna?
Nie każda rezygnacja dokonana w trudnym momencie będzie nielojalna. Sama zbieżność czasowa nie wystarczy. Nie można również abstrahować od powodów, dla których poszczególni członkowie rady zdecydowali się odejść.
Inaczej wygląda jednak sytuacja, w której łącznie występują: wiedza o krytycznej sytuacji spółki, wiedza o przyszłym wakacie w jednoosobowym zarządzie, umowna kompetencja rady do powołania następcy oraz świadoma decyzja o rezygnacji podjęta już po uzyskaniu informacji o odejściu prezesa.
W takim układzie zasadne jest pytanie, czy doszło do zaniechania wykorzystania kompetencji istotnej dla ochrony interesu spółki, a następnie odejścia z funkcji w sposób, którego przewidywalnym rezultatem było pozostawienie spółki bez zarządu i bez własnej reprezentacji.
Nielojalność a odpowiedzialność za szkodę
Naruszenie obowiązku lojalności nie oznacza automatycznie odpowiedzialności odszkodowawczej. To odrębny etap analizy.
W spółce z o.o. art. 293 k.s.h. reguluje odpowiedzialność członka zarządu i rady nadzorczej wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem albo zaniechaniem sprzecznym z prawem lub umową spółki. W konkretnym sporze konieczne byłoby zatem ustalenie nie tylko naruszenia obowiązku, ale również winy, konkretnej szkody oraz związku przyczynowego między zachowaniem członka organu a jej powstaniem.
Możliwy uszczerbek należałoby więc identyfikować bardzo konkretnie: czy wskutek braku reprezentacji powstały dodatkowe koszty, doszło do utraty możliwości podjęcia określonej czynności, pogorszenia sytuacji majątkowej albo innych wymiernych konsekwencji. Sama ocena zachowania jako nielojalnego nie zastępuje wykazania szkody.
Lojalność może wymagać działania
O obowiązku lojalności najczęściej mówi się w kontekście konfliktu interesów, zakazu konkurencji czy wykorzystania informacji albo możliwości biznesowej należącej do spółki. W kryzysie jego praktyczny wymiar może być jednak inny.
Członek organu powinien zadać sobie nie tylko pytanie: „czego nie wolno mi zrobić wobec spółki?”, ale również: „co powinienem zrobić, mając wiedzę i kompetencje, które zostały mi powierzone?”
Dlatego zachowanie organów w podobnej sytuacji warto analizować w kolejności:
- co wiedzieli członkowie organu,
- kiedy uzyskali tę wiedzę,
- jakimi kompetencjami dysponowali,
- jakie skutki swoich decyzji mogli racjonalnie przewidzieć,
- jakie działania mogli realnie podjąć,
- co zrobili przed złożeniem własnych rezygnacji.
Dopiero odpowiedź na te pytania pozwala odróżnić zwykłe skorzystanie z prawa do rezygnacji od sposobu wykonywania funkcji, który może pozostawać w kolizji z obowiązkiem lojalności wobec spółki.
To, co dozwolone, nie zawsze znaczy właściwe
Członkostwo w organie spółki nie jest zobowiązaniem do pozostawania w nim za wszelką cenę. Jednocześnie funkcja członka zarządu lub rady nadzorczej oznacza przyjęcie odpowiedzialności za sposób wykonywania powierzonych kompetencji.
Prawo do rezygnacji z funkcji w organie spółki nie musi oznaczać, że sposób, czas i przewidywalne skutki jego wykonania są prawnie obojętne. Szczególnej oceny wymaga sytuacja, w której rada nadzorcza - wiedząc o odejściu jedynego członka zarządu i posiadając kompetencję do powołania jego następcy - sama rezygnuje, pozostawiając niewypłacalną spółkę bez własnego organu reprezentacji również w toczącym się postępowaniu w przedmiocie ogłoszenia upadłości.
To właśnie w takich sytuacjach obowiązek lojalności przestaje być abstrakcyjną zasadą corporate governance, a staje się realnym standardem oceny zachowania osób odpowiedzialnych za spółkę.
Artykuł ma charakter informacyjny i przedstawia analizę hipotetycznego stanu faktycznego. Nie stanowi porady prawnej ani rozstrzygnięcia odpowiedzialności konkretnych osób.
← Wróć do bloga